Wrześniowe doglądanie rumieniących się jabłek łąckich ChOG

dodano: 15.09.2015     autor: Trzy Znaki Smaku
Wrześniowe doglądanie rumieniących się jabłek łąckich ChOG

Koniec lata i początek jesieni to idealny czas na zbiory jabłek – także tych rosnących w Kotlinie Łąckiej. Chcieliśmy sprawdzić u źródła co sprawia, że akurat te owoce mają tak wyrazisty smak i zapach. Okazuje się, że cechy te, jabłka łąckie ChOG zawdzięczają specyficznemu mikroklimatowi Kotliny Łąckiej. Większość owoców uzyskiwanych w rejonie Łącka cechuje się wyjątkową soczystością i aromatem – pewnie słyszeliście o śliwach z Łącka – no właśnie! Niestety tegoroczna susza spowodowała, iż zbiory owoców nie będą tak obfite jak w poprzednich latach. Choć drzewa ładnie obrodziły, to dorodnych jabłek nie będzie zbyt wiele. Pierwsze zbiory powinny się właśnie zaczynać, ale jabłka nie mają jeszcze odpowiedniej wielkości i rumieńców. Chcieliśmy się przekonać jak to faktycznie wygląda, dlatego na początku września odwiedziliśmy w sadzie certyfikowanego producenta jabłek łąckich ChOG - Pana Kazimierza Rusnarczyka, z-cę przewodniczącego rady nadzorczej w firmie „Owoc Łącki”. Udzielił on nam wyczerpujących odpowiedzi na temat historii, specyfiki i potencjału tutejszych owoców, ziemi i ludzkiej pracy. Chcecie dowiedzieć się więcej? Zapraszamy!

Jabłka łąckie ChOG – co je wyróżnia?

Określenie „jabłka łąckie” zarezerwowane jest dla grupy określonych odmian z terenu Kotliny Łąckiej. Owoce te charakteryzują się dość wysoką kwasowością, tzw. „górską zieloną nutką”, wyjątkową soczystością i aromatem, a także wysoką jędrnością miąższu i wyraźnie intensywniejszym rumieńcem niż jabłka tego samego gatunku uprawiane w innych rejonach kraju. W dodatku, jak mawiają sadownicy, „nie rdzewieją” – czyli obrane nie brązowieją – nie raz pokazywał to nasz ambasador – Grzegorz Łapanowski, w ramach pokazów kulinarnych Trzech Znaków Smaku.

Swój wyjątkowo wyrazisty smak, zapach oraz piękne wybarwienie jabłka łąckie ChOG zawdzięczają mikroklimatowi Kotliny Łąckiej (tj. dużym wahaniom temperatury między dniem i nocą), glebie, która pozwala na dobre ukorzenienie drzew oraz ukształtowaniu terenu – nachylenie około 15 stopni sprzyja odprowadzaniu nadmiaru wody i wpływa na korzystne rozłożenie rocznych temperatur.

Nic więc dziwnego, że sadownictwo w Kotlinie Łąckiej ma wielowiekową tradycję. Łącko i okolica zawdzięcza swoje sady pracy i wysiłkom wielu ludzi. Ponoć pierwsze sady zakładała tu żona Bolesława Wstydliwego, królewna Kinga – co przenosiło by nas w XII wiek. Jak wynika z przekazów historycznych już w XII w. suszone jabłka z tego regionu spławiano Dunajcem do Wisły i dalej do Gdańska, skąd trafiały na stoły możnych w całej Europie. W 1698 r. (według zapisów w protokołach i księgach dworskich) część chałupników miała obowiązek zbioru owoców i dostarczania ich na dwory w ramach pańszczyzny. Wedle miejscowej legendy rozwój sadownictwa jest zasługą dwóch proboszczów - księdza Macieja Szaflarskiego oraz Jana Piaskowego. Pierwszy z nich wymagał od narzeczonych składających na zapowiedzi zapewnienia o posadzeniu co najmniej dziesięciu nowych szczepów owocowych. Natomiast drugi nakazywał swym parafianom, by zamiast „klepania zdrowasiek”, w ramach pokuty po spowiedzi sadzili jedną jabłonkę za każdy grzech ciężki. Widać grzeszników było co niemiara, bowiem w Łącku kwitnie co roku kilkaset tysięcy drzewek, głównie jabłoni i śliw.

Sady Pana Kazimierza Rusnarczyka

Zapytaliśmy Pana Kazimierza jak powstał jego sad. Okazuje się, że sad w rodzinie Rusnarczyków ma 4 pokoleniową tradycję, ponieważ założył go dziadek naszego rozmówcy, następnie przejął go ojciec, a obecnie prowadzi go Pan Kazimierz, część tego sadu już teraz została zapisana na jego syna. Co ciekawe – syn Pana Kazimierza będzie zapewne jednym z niewielu radców prawnych w Polsce, którzy również prowadzą sad – jest bowiem na czwartym roku aplikacji radcowskiej. Sady Państwa Rusnarczyków mają łącznie 6 hektarów – są wyjątkowo rozległe, jednak nie stanowi to problemu, by doglądać wszystkiego samodzielnie, przekłada się na to wysoką jakość owoców – bo kto zadba o nie tak dobrze, jak nie sam sadownik? Przy pracy pomaga cała rodzina – na co dzień w sadzie pielęgnacją drzewek zajmuje się również ciocia Pana Kazimierza, którą uchwyciliśmy na zdjęciu podczas przycinania odrostów. Jak wspomniała nam przemiła Pani, pracy jest bardzo dużo, ale jest to praca, która uspokaja, daje satysfakcję i po której widać efekty włożonego wysiłku. Oczywiście bywa tak, że gdy przyjdzie susza to gleba w sadzie położonym na stoku nie utrzymuje tyle wody ile wymagają najdorodniejsze owoce deserowe.

Oczywiście poza wyglądem jabłek łąckich ChOG liczy się ich smak – ten jest również wyczuwalny w sokach z nich tłoczonych. Jabłka łąckie ChOG nadają się do tego wyśmienicie. Jednym z dużych odbiorców tych owoców jest firma skupująca jabłka między innymi od Pana Kazimierza i innych lokalnych sadowników. Firma ta następnie sprzedaje duże ilości jabłek, które możemy spotkać w sieciach handlowych – mają one znak „Jabłko Łąckie”. Z owoców tych produkuje się również naturalny sok i koncentrat jabłkowy. Próbowaliśmy na miejscu ten wyjątkowy sok z jabłek łąckich ChOG – i możemy potwierdzić, że jest naprawdę przepyszny.

Nazwa „jabłka łąckie” została wpisana do rejestru jako Chronione Oznaczenie Geograficzne 5 listopada 2010 r. Od tego momentu mogą być nią opatrzone wyłącznie jabłka odmian Idared, Jonagold, Szampion, Ligol, Golden Delicious, Gala, Boskoop, Red Boskoop, Elise, Early Geneve, Topaz, Lobo, Rubin, Gloster i Jonagored należące do klasy extra lub I o określonej kwasowości i jędrności, wyprodukowane na obszarze gmin: Łącko, Podegrodzie i Stary Sącz w powiecie nowosądeckim oraz gminy Łukowica w powiecie limanowskim, w województwie małopolskim. Wszyscy producenci oraz podmioty zajmujące się pakowaniem „jabłek łąckich” są zobowiązani do wykorzystywania jednego typu etykiety.

Od 1947 r. organizowane jest święto – Dni Kwitnącej Jabłoni. Geneza tego święta wynika z chęci obrony tradycji sadowniczej na terenie Łącka, ponieważ planowano wówczas budowę zapory na rzece Dunajec, co doprowadziłoby do zalania tego miasta. Od tamtej pory corocznie, w maju, odbywa się Święto Kwitnącej Jabłoni i cieszy się niesłabnącą popularnością. W tej imprezie biorą udział zespoły regionalne, orkiestry dęte oraz znani artyści scen polskich. Można również podziwiać stoiska i wystawy prac twórców ludowych, sadownicze, gastronomiczne, itp. W tym okresie przybywają do Łącka, oprócz turystów z całego kraju, także naukowcy z instytutów rolniczych i wyższych uczelni. Wszystko to świadczy o bardzo dużym znaczeniu tej dziedziny gospodarki dla miejscowej ludności.

My dokładamy do promocji tych wyjątkowych owoców ten oto materiał. Liczymy z Waszej strony, że będziecie chętnie dzielić się nim – niech duma z polskich produktów regionalnych i tradycyjnych rośnie w każdym z nas – łączmy się w dumie!

Polecamy przepis na Ministrucle z jabłkami łąckimi ChOG w cieście filo z solonym karmelem

http://www.trzyznakismaku.pl/przepisy-kulinarne/ministrucle-z-jablkami


Galeria